Warsaw State of Mind

Miło mi, że tu zaglądacie, a tym bardziej wtedy, kiedy ewidentnie mnie nie ma. Siedzę od kilku dni w Warszawie, jestem szczęśliwa, mało myślę nad wszystkimi możliwymi duperelami i jest miło.

Wakacje w końcu! Spędzane w łóżku, na schodach, w kolejkach sklepowych, z kimś, kogo lubię.

Te kilka dni jest tak bardzo „mehh”, że bardziej się nie da. Czuję się jakby reszta świata nie istniała. Czy nie tak zaczynają się wszystkie letnie przygody damsko-męskie..? No nie wiem, ta jedna zaczęła się już chwilę temu, a to, że wciąż jest kontynuowana tylko dodaje mi skrzydeł. No regrets, just fun. :)

Love ya all !

Ina

Summertime sadness

No to od początku!

1.Pochłonęło mnie wolne. Wróciłam do domu, zrobiłam dwudniowe pranie, dobiłam sprzątaniem pokoju i wyrzucaniem wszystkich niepotrzebnych gratów. Okazało się, że nagle mam pół szafy puste…

2. Miałam dziś jechać do Warszawy, a z niej jutro do Kazimierza Dolnego na coś, co nazywa się Kazimiernikejszyn. Wszystko popłacone przez zieloną organizację, ja spakowana, przygotowana na wielkie upały i mrozy syberyjskie, bilety kupione. BAM! Nie jadę.

9af64d0f57d76d4bc997a46bd9c46f0c

3. Diagnoza mówi “zapalenie migdałków i angina”. Nakaz leżenia, żadnych wyjazdów, antybiotyk, aerozole, tabletki, syropki. Nie mówię, ale najgorszy jest ból przy przełykaniu wszystkiego. Nawet powietrze mnie boli.

4. Prace roczne są w dupie. Serio. Nic nie zaczęłam jeszcze pisać, nawet się na te wszystkie książki nie popatrzyłam. A przecież mam jeszcze poprawę we wrześniu. Mam dziwne wrażenie, że czas do niej niespodziewanie szybko minie i przyjdzie czas na dramabutton.com.

8868_e6d6_960

5. Niebezpiecznie dużo czasu spędzam na rozmowy z Patrykiem. Pisze codziennie, rano albo popołudniu. I później piszemy do późnej nocy. Wszystko na bieżąco. Okazało się, że pojawiła się o nas zielona plotka, co w tym momencie jest o tyle problematyczne, że my nie wiemy, co jest między nami dokładniej, więc tym bardziej nie wiemy jak to rozwiązać, żeby wyszło dobrze. Chyba metoda “nie tykać, przeczekać” będzie najlepsza.

tumblr_n2725nb1j31sq8gvyo1_500

6. Brakuje mi Warszawy. Wiem, że teraz, chora i wszystko, mało bym w niej zrobiła, ale jak tylko się wychoruję to jadę! Planowany wyjazd: 18 lipca. Jak najszybciej, jak najszybciej!

Lovefool

152221-59794ee198673fbc198d67fc02f253e6

Wakacje się zaczęły. Dalej jestem w Warszawie, do domu jadę w ten weekend.

Miałam nie widzieć się z Patrykiem, miałam go sobie odpuścić i iść dalej. Ale nie, nie mogę mu się oprzeć, wiec kiedy napisał, że przyjeżdża na półtorej dnia do domu i czy chciałabym się z nim zobaczyć – oczywiście, że poleciałam do niego jak na skrzydłach udając, jak bardzo jest mi obojętny. I wszystko wyszło, wyszła poważna rozmowa, wyszło parę słów za dużo. Jestem niemądra jeśli chodzi o tego jednego człowieka. Ten jeden człowiek odbiera mi zdrowy rozsądek i zaczynam wierzyć w to, co czuję.

You let me go, I let you go

https://www.youtube.com/watch?v=zMBTvuUlm98

Widzieliśmy się z Patrykiem dziś po raz ostatni na następne 3 miesiące przynajmniej. I tak, płacz w 173 uskuteczniłam. Dobrze, że ze Wschodniego (bo tam się rozeszliśmy) do mnie jest blisko i że mogłam dać upust swoim emocjom w mało komfortowych warunkach akademickich, a nie przy krzywo patrzących się na wszystkich starszych paniach (bez obrazy, taka prawda).

Ostatnia doba była,, świetna, świetna i jeszcze jeszcze jeszcze raz świetna.

Spotykaliśmy się miesiąc, ale czuję jakbym spotykała się z nim przez ostatni rok przynajmniej. Ten poziom wyluzowania w jego towarzystwie, zrozumienie humoru, wszystkie dwuznaczności, szybka jazda samochodem, piwo  o 3 w nocy i seks w najkrótszą noc roku. Wszystko, wszystko zostanie mi w pamięci.

Nie, nie zakochałam się. Ale mocno przywiązałam. Głupie i naiwne, tak to wygląda. I tak, miałam jakieś tam nadzieje, które on podsycał każdym swoim gestem.

Tak, było fajnie. Nie żałuję żadnego dnia, nawet teraz, kiedy tak bardzo boli mnie to, że wszystko zniknie przez wakacje i że nie będzie już powrotu do tego jednego miesiąca, kiedy byłam tak niewyobrażalnie i niespodziewanie szczęśliwa. Jedyne, czego żałuję to to, że nie ma dla nas szans jako pary. Nie ma na to szans, wszystko rozważone, przemyślane i zdecydowane. To boli.

enhanced-buzz-1214-1403795211-30

A tymczasem zaczęły się wakacje. Sesja skończona, 2 terminy wrześniowe, dużo czasu do przygotowania się.

Smutnieję. Bajka ostatniego miesiąca się skończyła, różowa bańka pękła. Czas przywyknąć.

A jutro będzie…

Przede mną ostatni egzamin – ustne dzieje regionu. Może być dobrze, może być słabo. Do tej pory zebrałam tylko jeden wrześniowy termin, miałam tak wiele szczęścia, że nie wiem tak na prawdę, co się działo, bo jedna osoba nie może mieć aż tyle fartu. W każdym razie – jutro o 9 zepnę się w sobie maksymalnie i postaram się jakoś prześlizgnąć.

To będzie również ostatni dzień, w który będę widzieć się z Patrykiem. Każdy plan na wspólny weekend został pokonany przez regaty. No cóż, nie powinnam niczego oczekiwać. Jakby się na to wszystko popatrzeć to i tak dostałam o wiele więcej, niż myślałam, że otrzymam. Tak – będę smutnieć od nowa.

Czymać kciuki! A z drugiej strony – mehh, to tylko drugi termin wrześniowy w najgorszym przypadku. Morale upadły. Leżą i się ze mnie śmieją. A ja śmieję się z nich.

madness

Up all night

https://www.youtube.com/watch?v=5wcDS5hpxnU

Sesja powoli się kończy. Zostały już tylko 3 egzaminy, każdy w inny dzień, wiec da się to ogarnąć. Przy średniej jakości wysiłku jestem w stanie powyciągać każdy z nich na minimalne “doktor da czy”. Później już tylko sobotnie urodziny Greenpeace, składanie papierów o miejsce w akademiku na przyszły rok i wyjazd do domu. Minął rok.

Nie wiem tak właściwie gdzie się podziało te 10 miesięcy, bo przecież jeszcze wczoraj był wrzesień. Jeszcze wczoraj myślałam, że nie dam rady, że nic nie będzie dobrze. A przecież nie było tak źle. Przecież dałam radę. Przecież tu jestem i żyję.

Z NZS-u odchodzę. Ta znajomość nie ma sensu. Utwierdzili mnie przez ten rok tylko w tym, że owszem – jestem lewakiem. Trudno. Nie chce mi się już z nimi męczyć, to nie jest moje środowisko.155

Co się tyczy Patryka – jesteśmy trochę na siebie chorzy. Trochę uzależnieni. Wiecie jak to jest znaleźć niespodziewanie osobę, która rozumie co chcesz powiedzieć jeszcze zanim dokończysz zdanie? Z którą możesz pogadać o dosłownie wszystkim i nie jest nudno? Szkoda mi go tu zostawić, bo wiem, że nie będzie powrotu po tych 3 miesiącach. Ja doleczę katar, on zapomni o kaszlu. Bylibyśmy idealną reklamą Cholinex.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 55 other followers

%d bloggers like this: