Ina w punktach

Dawno mnie tu nie było. Nie oszukujmy się – postanowienie o pisaniu regularnie i co tydzień umarło śmiercią naturalną gdzieś w momencie, w którym przestałam regularnie jeść warzywa. Ale jestem tu dziś, słuchając zacnych piosenek Linkin Parku i zamierzam się z Wami podzielić moimi przemyśleniami, które w ostatnim czasie uderzyły mnie tak mocno jak Katrina w 2005.

  1. Po 7 latach upiornych wiadomości od A, 27 czerwca zakończył się jeden z moich ulubionych amerykańskich seriali, z którymi spędziłam pół życia (słodki jeżu, co ten czas…) – Pretty little liars.
  2. Stwierdzam, że kobieta kobiecie…kobietą-trollem. Skąd to przemyślenie? Z siłowni (tak, dalej na nią chodzę i jest super). Jak podłym trzeba być, żeby wyśmiewać osobę, którą poci się na siłowni po to, żeby zrzucić kilogramy nadwagi? To jest już poziom powyżej mojej zdolności do pyskowania i obrażania wszystkich dookoła. Pani, która padła ofiarą trollowania należą się oklaski za to, że przez równą godzinę zasuwała na najwyższych obrotach na orbiterze. A te dwie plotkary pozdrawiam. Mam nadzieję, że zrobią wam się wałeczki na plecach. Albo cellulit.
  3. Wczoraj samobójstwo popełnił wokalista Linkin Parku. Wiem, że nie tylko dla mnie ich piosenki wiele znaczyły. Były ostatnią deską ratunku, kiedy dzień wydawał się nie do przejścia. Sprawiały, że nie czułam się samotna ze swoimi odczuciami co do rzeczywistości. Spędziłam z nimi całe gimnazjum i liceum, słuchając ich najpierw z kaset, później płyt, a na końcu już z komórki. W autobusie, metrze, na ulicy, w łóżku, czytając, biegając czy pisząc.
  4. Tydzień temu byliśmy z Patrykiem na weselu naszych znajomych i znów wrócił do mnie temat ślubu. Patrząc na młodą parę, ciężko mi było nie myśleć o tym, że nas nie czeka taka przyszłość. Mam wrażenie, że zawsze będziemy w tym stanie „pomiędzy”. Ale może tak jest lepiej. W końcu niczego sobie nie przyrzekaliśmy. A ja chyba jestem zbyt złym człowiekiem, żeby ktoś mógł mnie tak kochać, żeby chcieć spędzić ze mną resztę swojego życia. No i jestem za bardzo pojebana.
  5. Jednak pomimo tych moich wad, w tą niedzielę miną 3 lata odkąd jesteśmy razem. Nie wiem tylko czy będzie to szczęśliwa rocznica, bo już dziś zdążyliśmy się pociąć.
  6. Wiecie, że na jesień ma być nowa Piła? Ja wiem, nikt nie lubi, nikt nie ogląda, ale wszyscy wiedzą, że to ten film, w którym ludzie zabijają ludzi, żeby się ocalić. Ostatnie części były słabe, ale i tak obejrzę tą nową. Bo czym jest życie bez odrobiny zniesmaczenia zmieszanego z upiornym klaunem na rowerku. (http://www.filmweb.pl/film/Piła%3A+Dziedzictwo-2017-705627)
  7. Czytam najnowszą książkę Mroza, Czarną madonnę. Zniechęciły mnie zapowiedzi, że to dzieło na miarę tych Kinga. Z mieszanymi uczuciami pobrałam ebooka z Legimi i zaczęłam czytać. Nie podoba mi się. Ale dotrwam do końca. Będę dzielna.
  8. Na siłowni wymiatam, serio! Podnoszę ciężary, trzaskam brzuszki i pocę się za trzech na fitnessie. Właściwie to ostatnio siłownia była moim ratunkiem od czarnych myśli, bo…
  9. Znów zaczęłam myśleć o śmierci. Niby nic takiego, każdy o niej myśli. Ale był taki czas, kiedy czułam się bezsilna wobec tego uczucia, że mam wystarczająco dużo siły, żeby się zabić. W zeszłym roku było tak blisko i teraz mam wrażenie, że jest podobnie. Zero motywacji, zero chęci, zero wszystkiego. Mam wrażenie, że nie zasługuję na wszystko, co mam.

Sceny z życia

Stoję w Stokrotce na dziale z mięsem. Chcę kupić sopockiej, 20 deko, nic wielkiego. Pochyliłam się, żeby zobaczyć w jakim stanie jest ta wędlina i w tym momencie ktoś mnie popycha. Odwracam się i zaczynam przepraszać faceta, który przeprasza mnie przepraszającą jego.

Przypatruje mi się i uśmiecha. Stoi koło mnie i ładnie pachnie. I wygląda też – niczego sobie. Pyta się mnie czy 20 deko starczy (pewnie tak). Tylko dla pani? (nie) No to chyba nie starczy (dobrze, że mam sklep blisko). Ja też blisko mieszkam (dziękuję, to wszystko). Ja chyba też kupię sopockiej, dla siebie (miłego wieczoru).

Stał przede mną w kolejce i nie miał tej wędliny. Patrzył się na mnie co chwilę. Przed wyjściem odwrócił się i puścił oczko.

Matko. To już kolejny raz, kiedy jakiś facet próbuje mnie poderwać w Stokrotce. Czy ja wyglądam tak seksownie w rozciągniętej bluzie na tle sopockiej i piersi z kurczaka?

Apparently, lato

Eh, lato. Nie ma piękniejszej i bardziej leniwej pory roku niż lato. Pełne słońca i truskawek lato. Lato, lato, lato… Zawsze w lato młodnieję, jakbym była już nie wiadomo jak stara 😉

Tylko dziś mnie zabolało, tak trochę, gdzieś tam głęboko, kiedy P. odróżnił mnie i jego rodzinę jako dwa osobne byty. Niby nic, bo żebra po wczorajszym fitnessie bolą mnie bardziej, ale skaza została. Wśród ciepłych podmuchów letniego wiatru zrozumiałam, że głupotą była wiara, że skoro ja traktuję jego jak rodzinę to on robi to samo w moją stronę.

A jutro pójdę się zapisać do miejscowej biblioteki może. Lubię swoje książki w Legimi, ale jeszcze bardziej lubię przewracać od niechcenia kartki, leżąc na kocu i zajadając się czereśniami.

Pogoda ma nas w poważaniu

Zaplanowaliśmy sobie z Patrykiem weekendowy wyjazd do Gdańska, 17 i 18 czerwca. No i sprawdzam dziś pogodę na weekend, a tu DUPA! Wiatr i deszcz.

Oj, będziemy bardzo pijani. Skoro nie będę mogła się opalać…

pogoda

Bullet Ina

Sesja się zaczęła -podobno, bo ja jakoś już jej nie czuję. Dziś był test z serbskiego, jutro mamy egzamin z chorwackiego, w przyszłym tygodniu wszystko ściśnięte w 3 intensywne dni.

W przyszły weekend jedziemy nad morze. Później idziemy na Wianki. W międzyczasie zmierzę się z kilkunastoma pracami zaliczeniowymi, które muszę oddać do końca sierpnia.

Pochłonął mnie bullet journaling. Naklejki, kolorowe długopisy, ozdobne taśmy i rozpisywanie,,,wszystkiego. Brzmi z deka śmiesznie, ale pomaga mi na głowę.

tumblr_or8eha09dw1uxndvbo1_1280.jpg

No i co jeszcze? Cieszę się ładną pogodą, jem truskawki, popijam kefirem i biegam na siłkę. I szukam jakiegoś tematu, o którym mogłabym Wam coś napisać, bo trochę męczą mnie te w większości puste wpisy 😦