I skończyło się rumakowanie…

Karty zostały rzucone. Terminy sesji wrześniowej podane… Ale nie o tym.

Pracuję. Podoba mi się. Podoba mi się to, że ludzie tam mnie lubią. Ba! lubią. Mają takie samo poczucie humoru jak ja. Wciąż robię błędy, ale staram się i mi wychodzi. Klienci są w 90% zadowoleni z kontaktu ze mną, chwalą mnie przez telefon i mailami. Nie jestem problematycznym pracownikiem, zawsze uśmiechnięta, zawsze chętna, nigdy się nie skarży.

I teraz sobie tak myślę od miesiąca (hę hę hę..), że kuuurwa. Nie chcę wracać na studia, chcę pracować. Bo tam mnie ktoś docenia. Bo tam widzę skutki swojej pracy. Bo tam wszyscy traktują mnie na równi, nikt nie traktuje mnie jak debila.

Powinnam chcieć się uczyć. Powinnam chcieć chodzić na zajęcia, poznawać świat – NOSZ KURWA, NIE CHCE MI SIĘ!

Tak – poczułam zapach pieniądza. I co z tego? Kiedyś będę musiała odciąć do końca tą często niewygodną pępowinę, którą łączy mnie z rodzicami.

A co do rodziców – zaprosili mnie i Patryka, Patryka i mnie do domu. Na wywiad środowiskowy. Będę czuła się jak okaz rzadkiego, niebezpiecznego zwierzęcia, które przywiozło rzadko spotykaną małpę. Czy ktoś może mnie porwać? Zapłacę.

Tylko tatuaż z Minionkiem mnie teraz pociesza.. ;)

movies-13

Wciąż pozytywnie

Pogoda się piękna zrobiła. Jakby wiedziała, że ze zmianą stanowiska będę jej więcej niż wcześniej doświadczać.

Drugi dzień w obsłudze klienta internetowego minął mi szybciej niż hm,, szybko. Odpisuję na maile, robię zwroty produktów, robię wymiany, mierzę buty, podaję wymiary dna torebek oraz ile dziurek ma pasek marki Guess. W środku dnia robię sobie przerwę na jedzenie.

Plan na jutro: podpisać jeden z moich kubeczków i zanieść do kuchni MIVO.

A z nowości- znaleźliśmy z Patrykiem mieszkanie. Tanie, w sam raz dla nas, dojazd też nienajgorszy, bo zawsze może być gorzej. 31 sierpnia opuszczam Bródno. Na stałe lub nie, w każdym razie na następny rok. Przestaję być też “warszawianką” (ale to nadęcie brzmi). Od 31 sierpnia będę mieszkanką Marek. Dumną. Pracowitą.

No i powinnam się uczyć, bo wrzesień blisko… ;)

anigif_optimized-11753-1425323206-15

Ele mele awans

Koniec pracy w salonie. Od sierpnia- awans! Stanowisko obsługi klienta internetowego zostało mi zaproponowane, a ja z wielką radością je przyjęłam. Pieniądze większe, komfort pracy większy, a godziny mniejsze. No i najważniejsze-openspace ma DZIAŁAJĄCĄ klimatyzację (salon ma niestety zepsutą, ale nikt nie daje faka w tym temacie).5ce8c309142524638842858895_700wa_0

Z innych sukcesów- minął rok z Patrykiem. Uczciliśmy to kilkoma dniami spędzonymi wyłącznie ze sobą. Teraz, kiedy często jest tak, że po prostu się mijamy- doceniłam w pełni czas, który spędzamy razem. Oby tak dalej. <3

A z nowości? Nic ciekawego. Cieszę się awansem. Myślę, że moje kolano się ucieszy i portfel też. Przecież od września wynajmujmy nowe mieszkanie. Proszę nie pytać jak idzie nam szukanie, bo zaleję się żółcią…

Coś

Obejrzałam pierwszy odcinek nowego sezonu Masters of sex i jestem zawiedziona. Nie jakoś bardzo, ale jestem zawiedziona. Liczyłam na trochę inne plot twisty, bo ten z Virginią w ciąży był do przewidzenia już pół sezonu temu.

Za to Suits, 5 sezon, trzyma poziom. Tylko tyle. Trzyma poziom.

Mam wyprany mózg po pracy.

Przemyśleń kilka

1. Po paru dniach przepracowanych w moim fancy sklepie stwierdzam, że ilość chujowych i/lub wymagających klientów wzrasta im bliżej godziny zamknięcia jesteśmy. Ponadto, drabina między półkami magazynu zaczyna się chybotać tym bardziej im wyżej stoisz i im więcej pudełek butów trzymasz w jednej ręce. Co więcej, im bardziej spieszy ci się ze znalezieniem danego zamówienia tym głębiej jest schowane lub zamaskowane.

hanna-marin-pretty-little-liars-quote-8

2. Ostatnio zdarzyło się, że zachorowałam. Nie mogąc dodzwonić się do przychodni- poszłam zarejestrować się tak jak robili to ludzie przed rejestracją telefoniczną bądź internetową. Na sam początek strzeliłam pierdyliard podpisów po czym dostałam małą karteczkę ze spisem pokojów lekarzy, do których miałam pójść i zapytać się czy łaskawie mnie przyjmą. Przy 5 straciłam spokój i zrobiłam awanturę. Dzięki temu, że nie słyszałam na jedno ucho miałam świetną wymówkę, żeby nie odpowiadać jednej starszej pani, która mocno się bulwersowała z jakiegoś nieznanego mi powodu. Na koniec zostałam przyjęta, z wielkim bólem, zgrzytem zębów i podmiotowym podejściem. Czy trzeba umrzeć, żeby ktokolwiek się tobą zainteresował w publicznej służbie zdrowia czy to tylko ja mam takie chujowe przygody i z nieczynnym uchem oraz rozsadzającymi zatokami muszę się awanturować o to, że nie mogę czekać na wizytę półtorej tygodnia…

3. Zamieszkaliśmy ze sobą. Ja i Patryk. Patryk i ja. Spostrzeżenia? Mężczyzny nie można nauczyć, żeby opuszczał deskę w toalecie, ale można mu wytłumaczyć, że ma zrobić obiad, zakupy, rozwiesić pranie i czekać z zimnym piwem, kiedy po 12 godzinach pracy wracam do domu. I jeszcze sam z siebie zapyta czy nalać mi wody do wanny. To tylko tak na początku czy można sobie go tak wychować? <3

Są też inne plusy wspólnego mieszkania…

6479_55b6

Fancy job

Dostałam pracę. Jutro 3 godziny dnia próbnego.

4298_0982_480 Będę sprzedawać fancy buty. I fancy torebki. I fancy dodatki. W fancy sklepie. Mam tylko przeczucie, że koszulka z Minionkiem albo Myszką Mickey nie przejdzie i od jutra będę się ubierać jak dorosły, odpowiedzialny człowiek. Może chociaż tenisówki pozwolą mi zachować…

pieseł

Niewdzięczność

Jestem w domu. Tak, wiem- za każdym razem jak pojawia się to zdanie, pojawia się też pełen wyrzutów tekst (dociekliwi i stali czytelnicy wiedzą, o co chodzi). Ale nie tym razem.

Mama zabrała mnie na zakupy. Po raz pierwszy od momentu, w którym spotykam się z Patrykiem wypowiedziała jego imię bez znaczących śladów zdegustowania (bo nie studiuje). Zabrała mnie też na sushi. Namówiła ojca, żeby udawał miłego i zadowolonego, że mnie widzi. Wyjechała po mnie do Rzeszowa i cierpliwie spędziła w korkach prawie 2 godziny. Obiecała, że przyjedzie w lipcu i się spotkamy.

Ocieplanie wizerunku? A może poczuła samotność, kiedy Szymek zaczyna dawać jej popalić, a ojciec siedzi całymi dniami w pracy? A może zobaczyła, że w porównania do mojego brata, lekko mnie zaniedbała przez ostatnie 10 lat?

Nieważne. A może ważne. W każdym razie czuję się niewdzięczna, bo mam wrażenie, że powinnam wszystko, co było odrzucić i rzucić się w wir radości spowodowany nagłą poprawą stosunków. Ale czy tak się da?

3585_f1f6