I lived

Oglądając wczoraj ostatni odcinek Glee przypomniał mi się moment, kiedy kupiłam ostatnią książkę o Harrym Potterze. Czułam się tak samo szczęśliwa i sprowadzona do parteru jednocześnie. Świadomość tego, że nie będzie czegoś więcej była przybijająca. I właśnie tak poczułam się wczoraj, słuchając ostatnich piosenek Glee.

Fajnie było przez te 6 sezonów. Definitywnie mój ulubiony serial, może nie tak bardzo ze względu na bohaterów, ale na piosenki. Wiele z nich po prostu zabiło oryginały.

Glee_logo-1-

Biblia jakiej nie znasz #1

(Abrakadabra to CZARY I MAGIA, przepisem na sekret jest gumisiowy sok!)

 

- woda zamieniona w wino
- kij zamieniony w węża
- żona Lota zamieniona w słup soli
- glina zamieniona w Adama
- dziewica, która magicznie zaszła w ciążę
- włosy Samsona jako źródło nadludzkiej siły
- ludzie żyjący 900 lat (Adam i jego potomkowie)
- zatrzymanie słońca w ruchu na czas bitwy
- wpływ na losy bitwy poprzez uniesienie rąk do góry
- rozstąpienie się morza
- woda wypływająca ze skały po uderzeniu w nią kijem
- chodzenie po wodzie
- uleczenie ślepoty za pomocą okładu z błota ze śliny
- uleczenie głuchoty za pomocą włożenia obślinionego palca do ucha pacjenta
- uleczenie niemoty za pomocą dotknięcia obślinionym palcem języka pacjenta
- pojedynek magików żydowskich z egipskimi, Izrael-Egipt 1:0

Leeorg-»-Motivational-Posters-funny-religion-jesus-christian_large

5 spraw, których nie przegadam

1. Aborcja. Chcesz przyznać się, że przeszłaś zabieg usunięcia ciąży? Super, ale pamiętaj, że to gwóźdź do Twojej trumny. Zostaniesz wsadzona do szufladki z tymi, które oddały swoje dzieci innym rodzinom i tymi, które jasno powiedziały, że macierzyństwo jest straszne. Takie życie, a jak wszyscy wiemy – życie to kurwa.

aborcja1

2. LGBT. Dotyczy Cię ten temat, bo jesteś homo, bi, trans or whatever? Jeśli nie jesteś osobą lubianą to nie łódź się, że będzie to przyjęte jako atut. Bynajmniej, zostaniesz otoczona szeptem, spojrzeniami wypalającymi dziurę w Twojej biseksualności  i niewybrednymi komentarzami dotyczącymi głośnej dziś mniejszości.

1372914_10202306071152151_335169301_n

3. Seks. Nie jesteś tą, która traktuje go jako obowiązek? Super! Też taka jestem. Nie straszne mi rozmowy o lizaniu cipek czy bólu dupy, ale z pewnością nie zdobędę tym zainteresowania (tego pozytywnego) wśród innych. Bo inni traktują seks po macoszemu – rozłożę nogi, on się popoci chwilę, ja pojęczę, a później wrócę do swoich rzeczy. Lubisz być na górze albo obciągać chuja swojemu chłopakowi? Dopóki nie jesteś znaną personą – nie pomoże Ci to w życiu. Bo facet ma wpisane w obowiązek bycie wiecznie napalonym, ale kobieta – kobieta ma być opanowana i wiecznie z głową zanurzoną w kuble zimnej wody.

7529_zatrzymanie-podczas-seksu

4. Feminizm. A więc uważasz się za feministkę? Zwalczasz patriarchat, zapewne jesteś brzydka, gruba i masz krótkie włosy. Stereotyp stereotypem, ale tak właśnie będzie widziało Cię społeczeństwo. O ile nie jesteś Emmą Watson i jej przodującą w mediach kampanią #HeForShe to odrzuć myśl o wiecznej chwale i poważaniu, ponieważ od tej chwili wszyscy będą widzieli Cię jako czarownicę z gołymi cyckami na Placu Czerwonym.

feminizm-radykalny

5. Ateizm. Nie wierzysz w Boga? Nikomu to nie przeszkadza do momentu, w którym sprzeciwisz się machaniu Ci krzyżem przed twarzą. Prawdopodobnie Ty też nie masz nic przeciwko innym religiom do momentu, w którym na świeckiej uroczystości odprawiają się kościelne cyrki.

ulotka-ateisciA czy Wy macie tematy, których nie przegadacie?

Maybe I’m the one who sucks. Nope, I’m not.

Sprzeciwiam się robienia z czytelników bałwanów i tłumaczenia im tego, co chcę przekazać między wierszami. Rozumiem pracę korektora, ale nie rozumiem jak osoba, która najwyraźniej czyta pobieżnie tekst jest w stanie dobrze go zrozumieć. Sprzeciwiam się korekcie, która skupia się tylko na tym, czego nie zrozumiała, redagując tekst na szybko i bez zastanowienia. Sprzeciwiam sie korekcie, która nie zwraca uwagi na literówki i błędy czysto składniowe, skupiając się na tym, że nie rozumie ironii.

I tak, jestem dynamicznie zdenerwowana.

4105_d741_520Inną ironią życia jest uczenie się do egzaminu do wyprania mózgu tylko po to, żeby zobaczyć, że się go nie zaliczyło. Dziękuję, UW, serio – za przedmioty, o których wykładowcy mówią, że nie mają odniesienia w rzeczywistości. Dziękuję za wykładowców, którzy podnoszą oceny swoim ulubionym studentom i nawet nie fatygują się, żeby siedzieć cicho tylko trąbią o tym wszem i wobec. Teraz ja zatrąbię. Mówicie, że studenci się nie przykładają i to dobrze, że płacą warunki, bo może to ich nauczy, żeby przygotowywać sie do egzaminów. Powiem tak – UW, u suck! Zawodzisz na tak wielu poziomach, że nie sądziłam, że będę się czuła tak bardzo oszukana jak czuję się w tej chwili. Dziękuję.

Rozmowa

Jesteśmy ze sobą 7 miesięcy. Znamy się prawie rok. Od początku było, no cóż- było zawaliście. Wiecie jak to jest czuć, że druga osoba uwielbia was takim jakim jesteście? Ja już wiem. Wiem jak to jest, kiedy druga osoba kończy moje zdanie wiedząc, co chcę powiedzieć. Kiedy patrzy się na mnie tak jakby nie było żadnej innej osoby na świecie, tylko ja. Najlepsza, najpiękniejsza, najinteligentniejsza.

Kiedy wróciłam do Warszawy po wakacjach – zamieszkałam w prywatnym mieszkaniu. Po roku szarpania się z akademickimi standardami stwierdziłam, że koniec – chcę odmiany. Miałam problem ze znalezieniem mieszkania, a wtedy on powiedział, że jeśli nie znajdę odpowiedniego miejsca to nie ma nic przeciwko zamieszkaniu ze mną.

Tak więc żyliśmy tą fantazją o nas- mieszkających razem w małym mieszkanku, które będziemy kiedyś wspominać myśląc o początkach wspólnego życia.

Podzieliłam sie z Wami momentem przekroczenia pierwszych 6 miesięcy. Życzyłam sobie, jemu, nam następnych 6 i jeszcze następnych. Nieskończenie wiele następnych 6 miesięcy. Ale im dalej od tamtego momentu tym bardziej mam wrażenie, że nie dotrwamy nawet do pierwszego roku.

Myliłam sie, myśląc, że wszystko jest dobrze. Dostawałam to, co chciałam. Każdy pogląd, który wygłaszałam zostawał przyjmowany. Każda zachcianka spełniana. A ja czuję się teraz jak oszust. Kłamałam samej sobie, że tak jest dobrze. Kłamałam, bo wczoraj usłyszałam wszystko od drugiej strony. Od tej, w której zniszczyłam jego aspiracje moimi poglądami. Jak w niektórych kwestiach po prostu sie poddał myśląc, że nie będzie w stanie mnie przegadać na swoją korzyść. Nie na tym to wszystko miało polegać.

Nie zamieszkamy ze sobą. A przynajmniej nie teraz. Tak długo utwierdzał mnie w przekonaniu, ze to najlepsze, co może nam się przytrafić tylko po to, by powiedzieć, że nie możemy ze sobą zamieszkać.

Czuje się jak przeszkoda dla mojego rozwoju. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, ze czuje się w pewnych momentach po prostu gorzej.

 

Nigdy nie lubiłam kompromisów. Zawsze uważałam je za porażkę. Ale teraz, kiedy widzę jak bardzo samolubna i destrukcyjna sie stałam – jestem gotowa na kompromisy jeśli to oznacza kochanie go, bycie z nim i spełniane moich ambicji. Na tym powinien polegać związek. Nie chcę się już więcej kłócić, nie mam już na to siły. Nie wiem, czy jeśli coś jest trudne do uporządkowania to znaczy, że jest złe.

Widzę, że jesteśmy destrukcyjni, ale nie jestem gotowa na żadne zmiany oprócz tych, które już zaplanowałam (które zaplanowaliśmy). Wiem, czego chcę i nie zamierzam ich zmieniać.

 

Po prostu wolałabym, żeby to wszystko nie było takie trudne do ogarnięcia. Chcę być od nowa szczęśliwa, bo wiem, że już byłam, wiem jak to smakuje, jak szczęście smakuje akurat z nim i chcę to z powrotem. I wiem, że on też za tym tęskni.

155

W punktach, bo jestem leniwa

1) Tak oto wybrałam w 15 minut tematykę mojej pracy licencjackiej. Nie to, żebym była na 100% pewna, że będę mogła się w przyszłym roku z moją grupą obronić. Bo nie jestem. Ale temat pracy- ważna rzecz.

2) Oscarów nie oglądałam. “Idy” też nie oglądałam. Właściwie to nie oglądałam chyba żadnego oscarowego filmu. No, oprócz “Interstellara”, ale to nie wiem znowu czy mogę zaliczyć, bo zasnęłam w połowie.

3) Podążam utarta w tamtym roku ścieżką bezsenności. No nie wiem, może moje alter ego boi się robota na Chodeckiej. W każdym razie – śnie, wytchnienie moje, Ty jesteś jak zdrowie…

4) Od nowa słucham na zapętleniu Born this way Gagi. Odjebało. No po prostu odjebało.

10421479_892888297408905_1728264771488167047_n

No nie mogłam się powstrzymać. Ta zacna twarz jakże zasłużonego dla ochrony życia już na poziomie “nieczystych myśli” (ja tam mam zawsze czyste myśli, nie wiem jak Wy – nigdy nie wsypałam sobie czegoś brudnego do głowy, żeby moje myśli mogły się zabrudzić. A nawet jak się zabrudzą to jest Vanish *brak lokowania produktu*) – po prostu musiała się pojawić na tej stronie. MUSIAŁA.