No bo Cyndi Lauper…

Po tym jak zatrułam się w łazience czadem, za każdym razem kiedy ide pod prysznic, a Patryka nie ma w domu mam mu pisać:

-przed prysznicem, że idę pod prysznic

-po prysznicu, że jestem żywa

Napisałam, że ide pod prysznic. Takie tam, nowa odżywka, żel do twarzy, no różności. Pech chciał, że z prysznicowego radia leciały same na prawdę dobre kawałki. Phi, hiciory wszechczasów. No i ja, jak to ja, zaczęłam odpierdalać wielką piosenkarkę. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że coś się świeci na pralce. Telefon. Na ekranie Patryk. Na pasku narzędzi – nieodebrane połączenia. Wycieram rękę, odbieram i w tym momencie usłyszałam:

-Żyjesz? Co ty odpieradalasz? Ja tu się martwię, a ty co?

-Śpiewałam.

Cała ja.

 

Było czadowo, serio

Kiedy jestem bohaterem dnia? Kiedy z myślą o seksie idę pod prysznic, żeby pachnieć, a moja kąpiel kończy się przyjazdem wozu strażackiego, pogotowia, maską tlenową podłączoną do butli z tlenem (nice one, btw) i 8 godzinami obserwacji.

Tak, Ina się zaczadziła. Ina zemdlała. Ina miała drgawki. A Iny Patryk wypalił na raz ze stresu paczkę papierosów i po powrocie ze szpitala nie pozwolił jej spać w mieszkaniu tylko zawiózł ją do swoich rodziców, żeby nie martwić się, że coś jej się stanie w nocy.

Ale hej -przynajmniej później był seks :D

Finalnie nic mi się nie stało. No, może oprócz lekkiego niedowładu nadgarstków od pobierania krwi tętniczej. Już nigdy nie dam do siebie podejść z igłą.

Szpital Praski – dziękuję za opiekę. A panom strażakom dziękuję za butlę z tlenem – było CZADOWO!

Może tak, może nie, może nie pamiętam

Wczoraj minęło kolejne pół roku :) Podobno szczęśliwi czasu nie liczą, ale dla nas każdy miesiąc jest wyjątkowy, a przynajmniej ja to tak odbieram, bo przecież z początku wydawało mi się, że to będzie tylko na chwilę, ze tylko seks, że kilka piw i herbatniki o północy, kiedy rozgoniła nas policja z imprezy na polach. A jednak.

Dziś za to sprzątaliśmy w jego pokoju w domu jego rodziców i stwierdziłam, że wiele o nim nie wiem. Że dużo jego przeszłości leży pod moimi nogami za każdym razem kiedy śpimy u jego rodziców i ja wstaję w nocy po szklankę wody. Że pojedyncze graty są jego przeszłością. I nie mam tu na myśli ogółu, ale tą przeszłość, o której trochę sobie opowiadaliśmy, ale nigdy (jak się okazało) nie do końca i nie ze szczegółami.

Można powiedzieć, że potykam się o pudełko, w którym leżą stare gumki do włosów jego byłych dziewczyn. Dziś przez przypadek wyciągnął jakiś stary prezent dla jednej z byłych dziewczyn, którego nigdy jej nie dał, a którego zawartość bardzo mnie wycofała. Tak, wycofała, nie pytajcie, bo nie umiem tego określić. Po prostu poczułam się obco. On chyba też, bo zaczął się gęsto tłumaczyć, a robi to tylko wtedy, kiedy coś jest nie tak.

Teoretycznie sekrety w związku to coś naturalnego. Nigdy nie wie się o tej drugiej osobie wszystkiego. W praktyce poczułam się obco. W jego domu, w tym związku, w swojej skórze. Przesadzam – może tak, może nie. Ale takie są moje odczucia.

Konkluzja? Nie powinnam była chcieć mu pomagać w porządkach. Ah, ta moja mania czystości… Zabrała mi dziś spokojny sen.

Nie muf mi jak rzyć

Beata Szydło moim nowym modowym guru. Co tam Emma Watson, co tam małpy na drzewach. Beata Szydło i jej nie do przeskoczenia broszki stały się dla mnie wyznacznikiem stylu, esencją dobrego smaku. Bo tylko one są w stanie odciągnąć mnie od tego wszystkiego, co powiedziała na debacie o Polsce. Przykro mi jeśli kogoś to boli, ale mnie krwawiły czasem uszy jak jej słuchałam. Aż się wzięłam do nauki przed sesją, żeby mnie krew nie zalała ;)

A poza tym to testuję Ubuntu. Hasztag informatyk hasztag nie wiem co robię.

Przestańcie no!

Ok, dziś zmarł Alan Rickman. To już jest nie fair, to coś więcej niż cios poniżej pasa, bo jak można nazwać fakt, że moje dzieciństwo powoli zaczyna umierać…

Flawless – hairless

Pierwsza z wielu zamówionych na allegro książek już dotarła. J.K. Rowling w wydaniu dla tych, którzy dorastali z jej książkami o Harrym i teraz są już dorośli (albo za takich uchodzą). Po pierwszych kilku rozdziałach potwierdziłam geniusz, o którym mówiło tak wiele osób.

A oprócz tego? Ścięłam włosy.

anigif_enhanced-18893-1433784105-9 Pracy licencjackiej dalej nie ma. Jakby jeszcze nie zaczęła się pisać. Unikam promotora, bo nie wiem jak mam mu powiedzieć, że nie zacznę jej pisać do momentu, w którym zobaczę, że mam zaliczony przedmiot, który uwaliłam nie do końca ze swojej winy w zeszłym roku (tak, wiem, tłumaczenie typowego studenta, ale różne gówna się dzieją w życiu).