W punktach o ostatnich dwóch dniach

Z powodu niezwykle udanego wyjazdu do Warszawy (stopy w odciskach nie zmącą mojej radości) nie miałam czasu ani nawet jakiejś wielkiej ochoty zanurzać się w internetach. Jednak nie ulega wątpliwości, że nie było mnie prawie dwa dni i mam małe zaległości.

1. Dziękuję za liczbę rosnących folołersów – bardzo mi miło i cała przyjemność po mojej stronie. Obie strony z pewnością czują się zaszczycone internetową znajomością.

2. Liczba Waszych postów przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania i ogarnięcie ich chwilę mi zajmie. W sezonie ogórkowym jesteście nadzwyczaj produktywni (ktoś tu startuje do nagrody Blogera Miesiąca?). Hm, ja też jestem produktywna – pod warunkiem, że mam Internet.

3.Dwa dni z książką

Ulubiona książka ze szkoły – “Rok 1984” George’a Orwella (Prawdopodobnie byłam jedyną osobą, która przeczytała tą książkę. Trzeba przyznać, że jest trochę dziwna, ale ulubiona ze szkoły. Bo z pewnością nie powiem, że podobała mi się “Antygona” albo “Chłopi”..)

oraz

Ulubiona książka nie fantastyczna – “Kalamburka” Małgorzaty Musierowicz (Każdy, kto czytał, wie, że ta kobieta ma dar. Ona po prostu wie, co chce napisać. A “Kalamburka”? Mistrzostwo w gatunku!)

4. To już oficjalne #1 – Cory Monteith przedawkował. Przestroga – nie ćpać! Nikt!

5. To już oficjalne #2 – jestem studentką. Fakt ten jeszcze do mnie nie doszedł i podejrzewam, że w październiku przeżyję krótki, acz intensywny szok. Jak na razie to możecie odprawiać jakieś rytuały, żeby szanowny Uniwersytet przyznał mi miejsce w akademiku.

6. Pałac Kultury się nie zmienił, palma stoi, a Praga nadal ma swój charakterystyczny klimat. Napis “Zakochaj się w Warszawie” zdecydowanie na mnie działa. Mama stwierdziła, że w tramwaju mam szaleńczy wzrok, a wypatrując autobusu sprawiałam wrażenie naćpanej. A ja po prostu byłam ZACHWYCONA!

th

11 uwag do wpisu “W punktach o ostatnich dwóch dniach

      1. Mały, ale zgrabny i elegancki! Jak będziesz wyrabiać oguny i pospacerujesz po innych wydziałach, to docenisz swój😀 Ooo, to chyba nie dzielimy pań, nasze są super.

      2. Nawet mi nie mów nic o ogunach – ja nic nie wiem..:D A co do wydziału to nie no – nie skarżę się, bo jest ładnie, są drzewka i w ogóle to UW, więc byłabym zachwycona nawet gdyby było obleśnie i nie do zniesienia.;D

  1. Gratulacje! Przypomniałaś mi o Musierowicz – z chęcią bym znowu przeczytała „Kalamburkę”, albo „Opium w rosole” na przykład, żeby tylko udało się rozciągnąć dobę…

    1. Jak dla mnie to doba powinna mieć 48 godzin. Chociaż i tak podejrzewam, że byłoby to za mało.:D
      A opium w rosole jest cudowne – jak każda inna część.:) Ja jeszcze lubię Brulion Bebe B. – kładzie na łopatki.;>

  2. Ja jak muszę jechać do Warszawy to zapieram się rękami i nogami, byleby nie… Ale, co kto lubi:), na pewno dla Ciebie to inaczej, bo to początek studiów, super sprawa, człowiek jest podekscytowany, a już pewnie szczególnie jak wyjeżdża do obcego miasta:).
    Kiedyś na piwo moze się umówimy, jak jednak będę w okolicy;].

    1. Obcego- nie obcego, bo trochę tam mieszkałam.;D Ale wcale się nie dziwię, że dużo osób nie lubi Warszawy.;)
      A studia – ekscytacja na poziomie zbyt wysokim (może oprócz zamieszania z usosem).;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s