Mojito na spokojność

Wiecie co? Mam ostatnio dobry humor. Wszystko jakoś tak mi się układa, że po prostu aż czekam, żeby się koncertowo spieprzyło. No bo czy to jest normalne, że dostaję się na studia tam gdzie chcę i nie muszę się niczym stresować? Czy to jest normalne, że rozumiem te wszystkie plany zajęć? Czy to jest normalne, że nie boję się nawału nauki języków (bo właśnie ogarnęłam, że po kroatystyce będę znała właściwie biegle dwa języki i trzeci na doczepkę w miarę sprawnie)? Czy to jest normalne, że nie mam właściwie żadnych większych zmartwień, nie jestem chora ani biedna, a sytuacja w kraju dziwnie mnie nie obchodzi?

Czy tak wygląda szczęście? Że wszystko jest tak dziwnie ok i nic się nie psuje, a ja czuję spokój? Ten dobry, ten, który daje się cieszyć tym, że przez chmury wygląda słońce?

Szczerze – nie czułam się tak od kilku lat. I jest po prostu fajnie. Ogarniam sobie zajęcia, oguny, wf-y, gadam z ludźmi z roku i na prawdę nic mnie nie rusza. Na spokojnie chodzę do sklepu, kładąc się spać słucham sobie Bacha, a jak rano się budzę to czekanie na wodę na herbatę nie jest deprymujące.

 

Wyczekuję na jakąś wielką, wielgaśną bombę. Wyczekuję czegoś, co zepsuje tę sielankę. Bo prędzej czy później – właśnie tak będzie.

mojito

8 uwag do wpisu “Mojito na spokojność

  1. Przestań! Nie wywołuj wilka z lasu! Myśl pozytywnie, a pozytywne rzeczy będą do Ciebie przychodzić. To karma:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s