A co, jeśli tam nie będzie… INTERNETU?!!

Czasem się zastanawiam o ile łatwiejsze byłoby życie gdybym nie musiała się pakować. Zaczęło się już w szkole. Nienawidziłam się pakować i zawsze zostawiałam ten przykry obowiązek na jakieś 5 minut przed wyjściem z domu. Będąc w sklepie żałuję, że nie da się teleportować zakupów od razu do domu. I bynajmniej nie chodzi tu o to, że są ciężkie, bo to mi nie przeszkadza. Ale o to, że trzeba je pakować, a ja nie umiem pakować tak jak moja mama – koszyk zmieści się w jednej reklamówce i jeszcze zostanie troszkę miejsca.

Muszę to przyznać: pakowanie mnie przeraża. Więc co mam powiedzieć teraz, kiedy na horyzoncie już majaczy poniedziałkowy wyjazd do Czarnogóry na 2 tygodnie? Powiem to, co mówiłam przez ostatnie trzy lata, kiedy wyjeżdżaliśmy za granicę: Maaaaaamo, proszę, spakuj mnie!

1) Ciuchy. Powiecie – wielki mi problem, phi! Ale dla tak niezdecydowanego człowieka zdecydowanie się na to, co i w jakiej ilości zabrać brzmi jak dla małego dziecka stwierdzenie “jedz ile chcesz słodyczy, ale pamiętaj, że tylko jeden batonik dziennie”. Tak więc na dywan lądują 4 pary spodenek, dwa razy tyle wszelkich możliwych bluzek i koszulek oraz 4 pary butów. Do tego dwa stroje kąpielowe (w obu wyglądam jak salceson, ale podobno trzeba sobie wmawiać, że są bardziej nieforemni ludzie), kapelusz i chusta – pamiątka z pierwszego wyjazdu do Chorwacji.

2) Kosmetyki. Tonik, krem, mydło do twarzy, szampon z odżywka, maszynki do golenia, balsamy do ciała. Do tego cały zestaw przyborów do higieny osobistej w stylu waciki, patyczki do uszu oraz tampony, bo dzięki Matce Naturze z pewnością będę się super bawić…

3) Elektronika. Powszechnie uważa się, że moje pokolenie jest uzależnione od wytworów natury elektronicznej. Nie zaprzeczam i nie potwierdzam, ale ilość kabli i kabelków jest powalająca. Kabel do aparatu, ładowarka do telefonu, ładowarka do e-booka, ładowarka do komputera, przejściówka na karty pamięci oraz cały zestaw kabli moich rodziców. (W tym miejscu dziękuję firmie Lenovo za to, że do mojego nowego komputera dołączyli na prawdę pojemy plecak, w który to wszystko, łącznie z komputerem, wsadzę.)

4) Kasa. Dzięki mojej inwencji twórczej trochę mi jej przybyło (sprzedałam wszystkie możliwe gry komputerowe, w które już nie gram) i byłam w stanie kupić sobie trochę tych wielkich EURO-pieniędzy. Nie wiem jeszcze na co je wydam, ale jeśli będzie gdzieś wesołe miasteczko albo dobry bar z wyczesanymi drinkami to pewnie tam. Szeroki uśmiech

 

Martwię się o moją rybkę. Zostaje z nią Dziadek. Nie to, że nie mam do niego zaufania, bo mam, ale jego żarty o spuszczeniu jej do klozetu są co najmniej niepokojące. I do tego ta złowieszcza mina…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s