Cud nad Wisłą zmiksowany z Wniebowzięciem Maryi Panny…

… czyli dlaczego nie należy świętować w najbliższy czwartek.

Nie wiem czy uważacie się za patriotów. Z pewnością znacie datę odzyskania niepodległości, pierwsze dwie zwrotki hymnu (niektórzy pewnie umieją go nawet zagrać na jakimś wymyślnym instrumencie) oraz pobieżną historię naszego kraju. Od zarania dziejów, a nie tą najnowszą! Nie wiem również czy uważacie się za osoby religijne i na dodatek faktycznie praktykujące, a nie tylko wystawiające się co niedzielę na pokaz, żeby “sąsiadka spod dwójki zobaczyła”.

Ja wierząca nie jestem, co za tym idzie – praktykująca również nie. Co do patriotyzmu to nie widzę siebie w tym kraju za kilka lat, co najprawdopodobniej nie świadczy o mnie dobrze. Nie dałabym sobie odciąć żadnej kończyny za kraj, a moje obcowanie z czymś, co szumnie jest określane “uczuciami patriotycznymi” ograniczało się do śpiewania w podstawówce na apelach – co roku 11 listopada.

Może więc z takich postaw jak moja, zrodziło się ogólne przekonanie, że cała dzisiejsza młodzież to niedokształcona, egocentryczna, pozbawiona Boga i wartości masa. I może ci, którzy tak twierdzą mają rację, bo nie przeczę – dbam głównie o siebie, do kościoła nie chodzę, a wartości, które wyznaję są dalekie od tych, które wyznawać “powinnam”.

Skąd w ogóle ten temat? Natchnęła mnie dyskusja. Na fejsbuku. (Swoją drogą – gdyby Mickiewicz miał fejsbuka w swoich czasach to nie mielibyśmy 12 ksiąg, a minimum 21 do poznania…) Byłą klasą próbujemy (baaardzo skutecznie) dogadać się i zgrać na ostatnie klasowe spotkanie. Pomysł, nie powiem – niczego sobie, bo zawsze miło wiedzieć, co w trawie piszczy. Jednak już w wieku 19 lat zdarzają się spory, pt. Człowiek pracy vs. Człowiek ideologii.

Człowiek pracy widzi święto, jakiekolwiek, jako dzień, w którym ma wolne i w którym może gdzieś wyjść, odprężyć się i zapić zakwasy piwem marki Piwo. Lub jako dzień, w którym może po prostu pospać jak człowiek i nigdzie się nie ruszać, rozkoszując się tym, że nie musi zakasywać rękawów i gonić do roboty. Zaś człowiek ideologii (mówimy tu o ideologii wychwalającej pod niebiosa nacjonalizm i religijność) powie – NIE! JA W ŚWIĘTO IMPREZOWAŁ NIE BĘDĘ! To nic, że jestem w znacznej mniejszości, bo mam pieniądze od rodziców i nie muszę na siebie zarabiać. Macie się podporządkować. Zabrakło tylko wyzwisk w stylu “antychryści i przeciwnicy państwa”.

Taka to oto dyskusja, w olbrzymim skrócie, toczyła się na fejsbuku pod postem z propozycją spotkania. Może nie mam racji, może nie dostrzegam niczego poza czubkiem własnego nosa, ale wydaje mi się, że skoro mamy się spotkać to przydałby się kompromis, a nie twarde obstawianie na swoim i pokrzykiwanie na innych.

 

A swoją drogą to ciekawe – dwa święta w jednym dniu. I nie wiadomo czy klęczeć i pochylać pokornie głowę czy dumnie prężyć ciało śpiewając “Jeszcze Polska nie zginęła…”. Wiem jedno – ja w ten dzień będę się lansersko obijać.

16 uwag do wpisu “Cud nad Wisłą zmiksowany z Wniebowzięciem Maryi Panny…

  1. Teraz to na prawdę nie macie jeszcze aż takiego problemu🙂 Kiedyś jak zdecydujecie pracować w korporacjach to niestety nie będziecie mieć wymówek – w święta się nie imprezuje tylko odpoczywa/święto kościelne to nie pracuję. Wtedy będziecie wdzięczni jak w dzień wolny będziecie mieć wolne😉. Na prawdę patrzenie na świat i święta zmienia się wraz z pójściem do pracy i wtedy wiele radykalnych poglądów może ulec zmianie😉.

      1. I to też jest fakt.:D Ale niestety, mój drogi, ideologiczny kolega przewiduje swoją karierę w instytucji, która święta (wszystkie możliwe) bardzo szanuje.;>

      2. Moja jedna mądrość życiowa, której nauczyłam się po studiach (a właściwie już w trakcie) – to co się przewiduje i planuje to jedno, a to gdzie się pracuje to zupełnie inna bajka. Ja przewidywałam zupełnie co innego – a wyszło co innego🙂

      3. Zderzenie z rzeczywistością po studiach (niektórzy zaliczyli je już na studiach – czyt. ja) jest bardzo bolesne😉. Ale życzę powodzenia – mam nadzieję, że trafisz do tej grup która lubi to co robi i nie musi pracować w święta🙂

  2. 15 kojarzy mi się tylko z odpustem we wsi mojej Babci – niby to o święto kościelne chodziło, ale dla mnie ważne było to, że rodzina się zjeżdżała, obiad się jadło przy stole na podwórku i zawsze, ale to zawsze była piękna pogoda:) hmm…czyli impreza:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s