Ale że o co chodzi?

Wracam sobie pięknie od Dziadka, słoneczko świeci mi w plecy, Florence& The Machine pobrzmiewa miło w uszach. Staję przed przejściem dla pieszych – samochody z obu stron się zatrzymują, ja się uśmiecham do kierowców, że dziękuję i w ogóle to piękny mamy dziś dzień, nieprawdaż? Zadowolona i niesamowicie zamyślona idę sobie w stronę domu.

-Lena, no co ty? Ludzi nie poznajesz?

Koleżanka z klasy z liceum. Brzmi już nieco archaicznie, ale uśmiecham się. Nie poznałam, bo nie patrzyłam. Ale teraz patrzę i kurde – zapuściłam się! Szybko ogarniam A. i dochodzę do wniosku, że praca jej służy. Szczupła, jakaś taka rozweselona. Idzie do Kamienicy, ale mówiąc to brzmi nieco niepewnie. Czyżbym miała się obrazić, że nie zostałam zaproszona na posiadówę? No raczej na pewno nie będę się obrażać, bo i tak bym nie poszła.

Dalej sobie gadamy. Odpowiadam na pytania o Chorwacji, chwalę się. Trochę jej ten uśmieszek maleje. I dobrze, ona ma wakacje w pracy. Rozmawiamy o planowanej klasowej imprezie. Pewnie jej nie będzie, bo jedzie na dni zerowe do Krakowa.

-Dobra, ja iiidę. Musimy się jakoś spotkać jeszcze na wakacjach..?

Zbywam to kilkoma uśmiechami i żegnam się. Propozycja wypadła sztucznie, nienaturalnie i ogólnie to po 3 minutach nie miałyśmy o czym rozmawiać, więc o czym mogłybyśmy gadać przez kilka godzin? No bo przecież nie o pogodzie – to raczej monotonny temat. A piwo też w pewnym momencie się kończy.

Pokonuję spacerkiem ostatni dystans do domu i myślę. Myślę o tym, jak mało mnie już łączy z tymi ludźmi. Z ludźmi, z którymi mogłam przegadać cały dzień i całą noc, z którymi przecież spędzałam dziennie po kilka godzin. Zawsze były jakieś tematy.

Właśnie. O czym to wtedy rozmawialiśmy? No tak! – że matematyca jak zwykle śmierdzi. Że babka od historii ciśnie, ale że to dobrze, bo przynajmniej historycy dobrze maturę zdadzą. Że polonistka znów zasypie nas wypracowaniami, których później nie oceni. Że w bufecie podnieśli cenę pierogów z 5 na 6 złotych, a konserwator zagląda dziewczynom w dekolty. Że, że, że…

Szkoła. To jest temat. A raczej był. Bo teraz przecież jedni tu, drudzy tam, a jeszcze inni za granicą i mają wszystko w dupie.

Tematów brak. Zero. Nic. Pusto.

 

Leżę na łóżku i mówię sama do siebie. “Doceniaj Tomka. To jedyny znajomy, który jest z tobą od 9 lat, wytrzymuje twoje humory, twoje odjazdy, twój styl życia, twoje dziwactwa i NADAL ma czas, żeby się spotkać. A jak już się spotykacie to macie i tematy do obgadania i się pośmiejecie, można się przytulić, przespacerować. Maile sobie można na odległość napisać, na fejsie pogadać. Pomógł ci, kiedy potrzebowałaś pomocy. Nawet jak się z nim pokłócisz i powinien być na ciebie zły to i tak cię lubi…”

Taak. Tak sobie myślę, że na studiach wypadałoby mieć ze znajomymi inne tematy niż same zajęcia i sesje. Bo zgłupieć później można. Nic nie zostaje oprócz kilku obojętnych wspomnień, które w pewnym momencie gdzieś się zapodzieją.

7 uwag do wpisu “Ale że o co chodzi?

  1. Phi, Wy dziewczyny to macie problemy. Z kolegą z ławki mogę porozmawiać o burdelu w pierwszym „Fable”, o Megan Fox, o tym, że seria „Arkham” jest najlepszą grą z superbohaterem w roli głównej lub po prostu katujemy do znudzenia teksty z Internetu. Czasem też toczymy dyskusję PC vs konsole. Lubię go też szantażować spoilerami z „AC II”.
    Świetnie jest być tak bardzo niedojrzałym mentalnie.

  2. Na studiach dowiesz się wielu przydatnych rzeczy, które już wiesz. Np. tego, że „Musimy się spotkać” oznacza „mam to gdzieś, że być może już nigdy w życiu się nie zobaczymy”.

  3. To co piszesz to prawda – ja już na studiach nie miałam wielu wspólnych tematów z kolegami z liceum. Każdy poszedł w inną stronę, a przy okazji spotkań obierano dwie strategie opowiadania o swoich dokonaniach:
    – jakie to ciężkie studia się wybrało, jak to trudno na tych a na innych labach
    – jakie to mam świetne życie, najlepszy student, kupa kasy i imprezy do rana 🙂 Sama zobaczysz czy tak nie będzie za kilka tygodni🙂

  4. Oby więcej było takich Tomków w Twoim życiu. Ja do tej pory spotykam się ze znajomymi z liceum (albo poznanymi, gdy byłam w liceum) i choć tematy się zmieniają wraz z nami, to nadal są. Przyjaźni wielu Ci życzę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s