Leave those kids alone!

Szukałam ostatnio jakiś ciekawych zajęć z wf-u na studia. Tak z ciekawości, żeby później wiedzieć, na co się rejestrować, a nie wybierać na ostatnią chwilę. Z tej okazji przypomniał mi się licealny wf, graniczący z absurdem. Myślę, że gdyby Mrożek na niego trafił to napisałby kolejny dramat groteskowy (już raczej nie napisze…) .

  • Zaczyna się sprawdzanie obecności i tu jest pierwszy absurd. Dziewczyna mówi “Ćwiczę” i dostaje opierdol. Czemu? Bo powinna powiedzieć “Jestem i ćwiczę”, ponieważ samo “Ćwiczę” nie znaczy “Jestem i ćwiczę”. A przecież ćwiczę to jestem, prawda?
  • Z dziwnymi komentarzami spotykało się zakładanie na wf koszulek z nadrukiem jakiegoś zespołu. Pewnie Arka Noego czy Oaza byłyby spoko, ale Nightwish czy Metallica to samo zło i szatan (wiedz, że coś się dzieje!). Aluzje, co do braku wiary w Boga czy złego prowadzenia się były na porządku dziennym (co ma muzyka do prowadzenia się?).
  • Po kilku dziwnych dyskusjach zaczynała się rozgrzewka. Podobno byłyśmy już wystarczająco dojrzałe, żeby rozgrzać bez pomocy nauczyciela. W tym momencie babka obserwowała całą grupę i wybierała nam kariery (połowa z nas powinna iść na AWF i uczyć później w szkole; druga połowa ma sprzątać chodniki, bo z taką posturą to tylko miotła i szufelka). Do mnie zawsze leciało pytanie czy ćwiczyłam kiedykolwiek taniec, bo mam taki delikatny ruch ręki jakbym tańczyła balet. Odpowiedź zawsze rozczarowywała, kiedy mówiłam, że owszem – tańczyłam, ale street dance…
  • Niećwiczące były w jeszcze gorszej sytuacji niż my. Bo we wszystkich innych grupach nauczyciela nie obchodziło, czy niećwiczące osoby obserwują, co się dzieje na lekcji czy się uczą czy czytają czy rozmawiają. W szeregach niećwiczących naszej grupy musiało być pełne skupienie wraz z całkowitą ciszą. Niedozwolone było wyjęcie zeszytu i powtórzenia sobie kilku rzeczy na następną lekcję – zniewaga, hańba i najchętniej to banicja! Jeszcze gorzej było, kiedy nauczycielka siadała z niećwiczącymi i prowadziła z nimi konwersacje (w sensie monolog, bo raczej nikt jej nie odpowiadał).
  • Przykładowo, mamy zajęcia na sali korekcyjnej. Gimnastyka, przewroty, taka sytuacja. Robię brzuszki na ocenę. Zrobiłam już z 50 na raz i do 6 brakuje mi jeszcze 20 (swoją drogą – skąd ona wytrzasnęła takie ilości?). Powoli opadam z sił gdy nagle pada ekstra motywujący komentarz: Nie poddawaj się – kiedy będziesz rodziła dziecko to nie będziesz przejmować się, że boli tylko tym, żeby je wypchnąć! Grupa zamarła, a ja razem z nią. Rozumiem, że jesteśmy dziewczynami i w przyszłości będziemy zakładać rodziny, ale nie mam ochoty wysłuchiwać tego typu rad od nauczycielki wf-u.
  • Akcje w stylu “Twój chłopak pali? Musisz go zostawić!” też się zdarzały. Wieczna inwigilacja naszej wfistki doprowadzała wszystkich do szału. Babka potrafiła wypatrzyć uczennicę X z jej chłopakiem, którego wcześniej widziała z fajką i wiadomo było, że w ciągu najbliższej lekcji temat ten zostanie z całą mocą poruszony. Co więcej, babeczka potrafiła później się po kilka razy pytać czy aby na pewno się z tym chłopakiem zerwało. Najlepszym wyjściem było powiedzenie, że tak. Tylko, że jak złapała cię na kłamstwie to zaginała parol na twoją osobę i trzeba się było pilnować.
  • No i oczywiście – drodzy państwo, wychowanie fizyczne w mojej grupie to tylko nazwa. Tak na prawdę powinno się na to mówić wychowanie fizyczne ze skierowaniem na wychowanie religijne oraz do życia w rodzinie. Jesteś niewierząca? No to nic z ciebie nie będzie. Szkoła ma wątpliwości, co do twoich poglądów politycznych? Dziecko, chodzisz do szkoły, którą budowały siostry zakonne. Żadne dewiacje są niewskazane. Najśmieszniej było jak zostałam zauważona na mieście, kiedy szłam z dziewczyną za rękę i się pocałowałyśmy. Dla nas to było przyjacielskie, ale babka od wf-u doszła chyba do wniosku, że na drugie mam Belzebub. A przezwisko – Śliwka z piekła rodem (pozdrawiam Niekrytego Krytyka!).

Pocieszcie mnie, studenci, byli studenci i wszyscy inni, że na studiach takich odpałów nie będzie, bo szału dostać można?!

 

A swoją drogą to ze skrajności w skrajność. Koleżanka spotkała kiedyś historycę w parku. Babka ma dalmatyńczyka na włosach i masę brzękadeł na przegubach, ogólnie to jest bardzo specyficzna. No i ta wyżej wspomniana koleżanka otrzymała pytanie od wyżej wspomnianej historycy, czy nie ma czasem fajki pożyczyć, bo jej, historycy, się skończyły, a coś by zapaliła…

Jak nie w jedną to w drugą. Ale chyba woleliśmy historycę. Ona przynajmniej nie wnikała w to, co robimy w czasie wolnym. I tak, nieprzygotowania do lekcji były tu swobodnie uznawane – nawet kiedy powiedziało się, że “Nie mogłam się przygotować, bo byłam na randce”. Co prawda zostawało się zabitym śmiechem, ale pytania nie było.Szeroki uśmiech

15 uwag do wpisu “Leave those kids alone!

  1. spóźniłam się na zapisy na fajne sekcje i miałam standard (siatkówka, kosz – ale bez atrakcji o jakich piszesz). Za to niektórzy zdążyli np na konie, albo basen (takie mieliśmy atrakcje:))

  2. Wf w liceum to sama radość🙂 Jak ja byłam na 1 roku to wf był na zaliczenie – potem na ocenę już. Nikt się niczym nie interesuje, ale masz nakaz chodzenia – jak Cię nie ma to nie zaliczasz całego semestru.
    A jeśli chodzi o brzuszki to nauczycielka trochę miała racje – wypada je robić bo na pewno nie zaszkodzą🙂 A 50 czy 70 brzuszków… hmm to jednak niewiele jest😉 – ja to zrozumiałam dopiero po czasie bo w liceum też mi się wydawało że wszystkie te ćwiczenia to katorga🙂

    1. Wiesz, o brzuszki nie chodzi, bo obecnie to sama je robię codziennie i to w znacznie większej ilości, ale słuchanie o rodzeniu dzieci wydało mi się dziwne.:D

      1. Takie niewybredne gadki to można spokojnie zignorować. Na prawdę gorzej będzie kiedy nauczyciele akademiccy zaczną swoje opowiadać🙂 problemem jest tylko że na początku im uwierzysz🙂

  3. Tak, będzie lepiej, zdecydowanie:). Tym bardziej, że u mnie jak się nie chciało wybrać żadnych zajęć (dla mnie to było nie wygodne, bo wszystko w Warszawie, a ja mieszkam pod) to można było sobie wybrać co się chciało i zrobić gdzie się chciało. Ja chodziłam na siłownię niedaleko domu.

    Swoją drogą w liceum w-f to jest katorga. Może i brzuszki wypada robić, ale tak jak ja chce, a nie jak jakaś stara rura drze na mnie mordę, wszyscy się wszystkim przyglądają a w-f wypada pomiędzy lekcjami, gdzie spoconym trzeba jeszcze pół dnia przeżyć ;/…

      1. Religia zawsze była ostatnia, więc też się nie chodziło… xD Na polskim pierwszym też rożnie… Jak dobrze, że całe liceum sama pisałam swoje własne usprawiedliwienia i zwolnienia xD

      2. Eh, szczęściara.:D U nas była z deczka kontrola, a jak się chciało coś załatwić to trzeba było się prezentować – jakoś. ;D

  4. Nasza wuefica też się martwiła jak my dziecko urodzimy😛 I zawsze były teksty że musimy ćwiczyć, przygotowywać macice do ciąży i porodu itepe, itede. Ach, i otwarcie nam w pierwszej klasie lo nam powiedziała że być dziewicą w wieku 16 lat to kalectwo. I największą wg niej obrazą dla uczennicy było powiedzieć jej że na pewno jest jeszcze dziewicą😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s