Holy ble-ble

Siedzę sobie pięknie w pokoju, zajadam bułkę z jogurtem, a w czajniku gotuje się woda na herbatę. Współlokatorka #1 wyszła, współlokatorka #2 wraca z domu w poniedziałek. Coś tam skrzypi zza ściany, na korytarzu stoi jakiś facet i w cholerę głośno rozmawia przez telefon.

W tychże sprzyjających okolicznościach zdałam sobie sprawę, że od tygodnia nie myślałam o Bartku. Pierwszy raz od tak dawna stwierdzam – nie tęsknię, nie myślę, nie wspominam, nie przeglądam profilu na Fb. Nie myślę również o Masterze, który molestuje mnie mailami od kilku dni.

Mam to wszystko w dupie. Konkretnie. Co więcej – podoba mi się to. Pierwszy raz od wymarcia dinozaurów jestem wolna od tej całej uczuciowej histerii.

Woda się zagotowała. Zaleję herbatę i wyjdę na korytarz, bo ktoś się kręci. Może znów przehandluję za dobre piwo jakiś przedmiot (wczoraj przehandlowałam zaawansowany angielski na podstawę z hiszpańskiego) albo będę próbowała się nie zabić na wilgotnej posadzce…

8501_8353_500

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s