Może mnie ktoś przygarnie…

Skład mojej kosmetyczki zawsze dziwił wszystkie moje koleżanki. Brak potrzeby twierdzenia, że potrzebny mi jest facet do szczęścia również je dziwił. Poza wszelką konkurencją była również zerowa chęć do podniecania się tym, że ktoś się rozstał, ktoś zaczął się spotykać, ktoś gdzieś z kimś pojechał.

Skąd te zwierzenia? Wróciła jedna ze współlokatorek i mój mózg eksplodował przez ilość rozmów o lakierach do paznokci, ciuchach, Vouge’u i żelach pod prysznic do skóry wrażliwej. Do tego zbyt duża ilość religii w jednym pomieszczeniu. Jakieś śpiewniki, jakieś oazy, jakieś dziwne teksty w stylu “niedziela to dzień święty” (wierzący – proszę się nie oburzać)… A my tu mamy jakieś 12 m kwadratowych i żadnego schronu dla niewierzących, nie używających zbyt dużej ilości kosmetyków.

Próbowałam ignorować, ale jak ci dziewczyna piszczy na tych 12 metrach to się nie da. No i koniec – zabrałam kabel i poszłam na korytarz. Tu przynajmniej nie ma debilnych pytań w stylu “gdzie można sobie zrobić dzienny makijaż?”…

Oczekuję. Oczekuję na połowę października, bo wtedy mam iść do kierowniczki i zapytać się o wprowadzenie się do pokoju jednoosobowego. I tak – jestem na tyle zdesperowana, żeby miesięcznie płacić 600 złotych. W końcu spokój nie ma ceny, prawda?

7 uwag do wpisu “Może mnie ktoś przygarnie…

  1. 600zł? DUŻO D:!!! Kawalerka (16m) w Piasecznie podobnie by Cię kosztowała… Ale szczerze współczuję „koleżanek”. Szczerze, ja? Dostałabym kurwicy z prędkością światła:), a na teksty religijne kierowane pod moim adresem reaguję bluźnierstwem, bluzgami, herezją i kończę na pójściu do piekła:). Nienawidzę takich pindziar kosmetykowych i przemądrzałych. Uciekaj stamtąd!

    1. No troche duzo, ale szczerze to wole sobie cxegos odmowic i mieszkac sama tym bardziej, ze ja sie potrzebuje uczyc, bo juz mamt mase do zrobienia, a to moze byc troche trudne jak babka zacznie gadac o depilacji, a ja powtarzam hiszpanski..;)

  2. Łoł, tyle co my płacimy za dwupokojowe mieszkanko😀 Tak właśnie słyszałam że Warszawa jest droga.
    A w ogóle to czytałam te Twoje wpisy o studiowaniu, o wyjeździe, o akademiku itepe itede… I zachodzę w głowę jakim cudem wielkim zdziwieniem był dla mnie fakt że mój najmłodszy brat też od dziś jest już studentem… Ja to naprawdę jestem pierdoła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s