Napój bogów – czaj

Tak sobie dziś jadę na zajęcia i myślę, że miło by było mieć chłopaka. Tak normalnie, bez żadnych zawirowań. Żebym miała się do kogo odezwać.

Zaczynam kwestionować swoje życie. Nie wierzę, że pierwsze dwa zdania tej notki napisałam ja. Z własnej woli ja. Nie pod przymusem ja. Gdzie się podziała poprzednia ja?

Maaaaaamoooo…

A, zapomniałam – już w sobotę będę mogła tak powiedzieć. Mama przyjeżdża na weekend do koleżanki. jakie to miłe, że przywiezie mi coś do jedzenia. Coś domowego. Coś, co nie jest sklepową mrożonką lub bułką z margaryną zjedzoną w drodze na tramwaj.

Znów mam fazę na słuchanie Lany Del Rey zmiksowanej z Florence+The Machine. I tak – oglądałam “Wielkiego Gatsby’ego” z di Caprio. I tak – uwielbiam! A tak na prawdę to po prostu zaliczam jesienną melancholię (może sobie ogarnę jeszcze raz “Melancholię”..?).

Wypijam hektolitry herbaty. Przynajmniej nie ma zagrożenia odwodnienia. Wstaję – herbata-wychodzę-herbata w termosie-wracam-herbata-wychodzę-herbata w termosie-uczę się-herbata-czytam-herbata-opierdalam się-herbata.

A jutro spotkanie z dziewczyną z HR NZS-u UW. Trzymać kciuki – wszyscy!

83

5 uwag do wpisu “Napój bogów – czaj

  1. ekhm, czarna herbata aby być strawioną zabiera wodę z organizmu.. przerzuć sie na zieloną lub czarną..

    co do chłopaka… no cóż… jak chcesz się mleka napić to po co krowę kupowac?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s