I co ja robię tu–uu?!

Podobno regularne zażywanie LSD pomaga schudnąć. Coś w tym jest. Ciężko się dostać w nocy do lodówki gdy strzeże jej smok.

Zaczęło się. Mama się zaczęła. Jak to się stało, że ona się już zaczęła, kiedy dopiero jutro jadę do domu? Dzwoni do mnie, pyta, co bym chciała, żeby mi zrobiła w słoiki do akademika. Dzwoni do mnie i się pyta o której godzinie będę w Rzeszowie. Pisze do mnie ze wszystkimi duperelami.

A przecież wiadomo, że w sobotę wybędę na zakupy przed południem, później pójdę na obiad do dziadka i wrócę pod wieczór. W niedzielę wszyscy będą udawać, że obchodzimy moje imieniny, ale tak na prawdę zacznie się robić kwas, bo dawno się nie widzieliśmy i, w brew pozorom, nie będzie to powód do nadmiernych radości z obu stron. Skończy się na tym, że w poniedziałek radośnie bryknę do Rzeszowa na autobus i z istnym entuzjazmem wrócę do Warszawy, gdzie będę siedziała do przerwy świątecznej (w międzyczasie zbliżające się christmasowanie wyjdzie mi uszami, ale to inna sprawa).

Czemu tak pesymistycznie? Znam swoją rodzinę. Wiem jak zareagują na mój przyjazd. Wiem, że mama obrazi się za pierwszy możliwy duperel, a ojciec będzie ciskał swoimi chorymi aluzjami. Dziadek będzie się martwił moimi studiami i tym czy daję radę, a Szymek jak to Szymek – założy słuchawki, zasiądzie przed komputerem i będzie miał wszystkich daleko.

Oczywiście moje członkostwo w Greenpeace’ie nie przejdzie bez szumu. Dziadek stwierdzi, że zaraz dostanę od kogoś po głowie i żebym siedziała cicho, ojciec ironicznie się zaśmieje, a mama dojdzie do wniosku, że ona będzie chciała zobaczyć mój indeks po sesji (haha! –na pewno!).

Prawda jest taka, że boję się wizyty we własnym domu. Bo przez ostatnie półtorej miesiąca zadomowiłam się tu – w Warszawie. Podobno dom jest tam, gdzie czujesz się dobrze…

 

W każdym razie wracam w poniedziałek. Pytanie tylko czy będę zmuszona, jak Harry Potter, do skreślania dni na kalendarzu z tęsknoty czy będzie to naturalna kolej rzeczy?

6522_f83b

7 uwag do wpisu “I co ja robię tu–uu?!

  1. wiesz co, jeszcze kila lat temu tak jak ty przejmowałam się tym wszystkim, ale zauważyłam kilka ważnych szczegółów i charakter naszych relacji, teraz generalnie to co mówią do mnie czy o mnie to mam „daleko”, to co mówią prowadzi do tego że chcą abyś była taka jak oni, czy ty tego chcesz czy nie to już twoja sprawa, ale ja nie chciałam i dlatego to co do mnie mówią wgl mnie nie rusza, gadają tak było jest i będzie, rzecz w tym jak ty to przyjmiesz, pamiętaj, że jak chcesz być inna niż oni to tego nie słuchaj!
    http://www.vannzaws.wordpress.com

    1. Chciałam się wkręcić już mieszkając w Łańcucie, ale w Rzeszowie nie było grupy lokalnej niestety i jak tylko ogarnęłam wszystkie sprawy związane ze studiami na początku semestru to poszłam na tą ich rozmowę rekrutacyjną i się wkręciłam, bo fajnie jest walczyć o swoje poglądy.

  2. Znalazłam idealne rozwiązanie na takie sytuacje- wyprowadzić się na tyle daleko, by jak najrzadsze wizyty były usprawiedliwione😛
    Też nie lubiłam wracać do domu. W sumie gdyby nie tata, to wciąż bym nie lubiła, dzięki niemu są znośne. Także znam ten ból, i trzymam kciuki za te następne wizyty, bo teraz mam nadzieję że już wróciłaś do Wawy (przekonam się pewnie za dwa miesiące czy tak, bo jakoś mi się ni udaje nadrobić opóźnienia😀 )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s