Barely breathin’

Gdzie się podziała sobota? Uleciała? A może nigdy nie istniała i od razu po piątku pojawiła się znikąd niedziela? Nie wiem. Wiem za to, że mam trochę do zrobienia, wieczorem jest impreza u Nessesero, średnio chce mi się iść. Ale tak – pójdę. Pójdę po to, żeby popatrzeć jak każdy chłopak wchodzi Alicji (metaforycznie)  w dupę. Rozrywka pierwsza klasa!

Nie, dobra. Sobota jednak była. To ten dzień, w którym pewien chłopak powiedział mi, że bardzo mnie lubi. To było miłe. On jest miły. Nie obiecujmy sobie za dużo. Ale dobrze jest mieć kogoś, komu można pocisnąć, a on i tak nie bierze tego na serio. Brakowało mi kogoś takiego.

Mamo! To już powoli koniec października. A gdzie się podziała reszta miesiąca? I czemu już za miesiąc są święta?!

2485_e56e_618

Tak jakby kończy mi się kasa. Do końca miesiąca hm.. Jogurt z bułką na śniadanie, obiad i kolację?

3 uwagi do wpisu “Barely breathin’

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s