Krakowskie Przedmieście takie świąteczne

Co by tu napisać? Wszystko dobrze.

No dobra, nie jest wszystko dobrze. Po 2 miesiącach pojawiły się pierwsze wątpliwości dotyczące tego, co studiuję. Bo ok, język jest super i lektorat jest bardziej nawet niż super. Ivana jest zawalista jako lektorka, gramatyka sama wchodzi do głowy. Słówka często bawią, przez co łatwiej je zapamiętać, są dźwięczne, czasem łamią nieźle język, co bawi jeszcze bardziej. Gorzej z resztą zajęć. Bo siedząc ostatnio na fakultecie odkryłam, że jakoś nie bardzo interesuje mnie to, o czym jest mowa. Że bardziej interesują mnie zajęcia z literatury popularnej czy ogun, którym jest Akademia Filmowa.

Nie interesuje mnie zamierzchła historia regionu. Same nudy, nic niemówiące daty, ludzie, o których szybko zapomnę, bo żyli zbyt dawno temu, żeby byli dziś potrzebni (tak, wiem, zaraz ktoś mnie napadnie, bo nie szanuję dziedzictwa, którym jest historia) w jakiś znaczący sposób, oprócz zatruwania mi życia. Powiecie – wiedziałaś, na co idziesz. A ja odpowiem – tak, chciałam iść na językoznawstwo, nie kulturoznawstwo. Tak na prawdę nasz Instytut chyba sam nie wie, jaki mamy profil studiów, przez co siedzimy na każdym możliwym gównie.

Ale jest świąteczne Krakowskie Przedmieście, jest fioletowy prezent, przez który codziennie przechodzę i śmieję się jak wariat. I jest też lokativ, czyli kolejny krok chorwackiego wtajemniczenia w gramatykę. Gdyby nie te wszystkie wątpliwości to byłoby na prawdę przyjemnie…

0699_d337

3 uwagi do wpisu “Krakowskie Przedmieście takie świąteczne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s