Dygocik na przystaneczku

Stojąc na przystanku w oczekiwaniu na autobus:

-Wiesz, pierwszy raz cieszę się z tego, że będzie w autobusie dużo ludzi.

-Czemu?

-Bo wiem, że nachuchają i że będzie ciepło.

Zima jak zawsze sprawia, że mam ochotę rzucać czym popadnie, w kogo popadnie, gdzie popadnie i ile popadnie. Tak, dygociki na przystaneczku co rano, chuchanie w rękawiczki, nerwowe przeciskanie się do drzwi tramwaju i to zrezygnowanie, kiedy zdaję sobie sprawę, ze musze z niego wysiąść, przekicać na Foksal i łudzić się, że już za sekundę zza rogu wyjedzie radośnie jakikolwiek autobus, który równie radośnie zawiezie mnie na zajęcia.

Gdybym tylko mogła być zwierzęciem, które na czas zimy słodko kładzie się spać… Ale nie. Oczywiście, że nie!

Gdyby tylko nie wiało od okien w akademiku, byłoby rozkosznie ciepło… Ale nie. Oczywiście, że nie!

 

Koniec z demonizacją sesji zimowej. Czemu? Bo zrobiłam sobie dziś z koleżanką spis wszystkich egzaminów w sesji obecnej i czerwcowej i wiecie – te 7 egzaminów, które mam od przyszłego tygodnia, to nic. W letniej będę miała 13. Jak pech to pech.

Ogólnie to bez stresu. Nie będę kłamać, że zaczęłam się uczyć. Stanęło na wydrukowaniu notatek i rozpisaniu sobie PLANU nauki. Kuchnia już posprzątana, łazienka lśni, ubrania schludnie poukładane, a moje gastronomiczne wyrachowanie widać codziennie w grupowej kuchni na korytarzu.

 

Ale, ale – impreza “po sesji” jest już zaplanowana. Wszystko dopracowane, sąsiedzi poinformowani, alkohol zakupiony, nawet żarełko już jest skompletowane. Studenty takie niepoukładane…

A sesja tak blisko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s