You let me go, I let you go

https://www.youtube.com/watch?v=zMBTvuUlm98

Widzieliśmy się z Patrykiem dziś po raz ostatni na następne 3 miesiące przynajmniej. I tak, płacz w 173 uskuteczniłam. Dobrze, że ze Wschodniego (bo tam się rozeszliśmy) do mnie jest blisko i że mogłam dać upust swoim emocjom w mało komfortowych warunkach akademickich, a nie przy krzywo patrzących się na wszystkich starszych paniach (bez obrazy, taka prawda).

Ostatnia doba była,, świetna, świetna i jeszcze jeszcze jeszcze raz świetna.

Spotykaliśmy się miesiąc, ale czuję jakbym spotykała się z nim przez ostatni rok przynajmniej. Ten poziom wyluzowania w jego towarzystwie, zrozumienie humoru, wszystkie dwuznaczności, szybka jazda samochodem, piwo  o 3 w nocy i seks w najkrótszą noc roku. Wszystko, wszystko zostanie mi w pamięci.

Nie, nie zakochałam się. Ale mocno przywiązałam. Głupie i naiwne, tak to wygląda. I tak, miałam jakieś tam nadzieje, które on podsycał każdym swoim gestem.

Tak, było fajnie. Nie żałuję żadnego dnia, nawet teraz, kiedy tak bardzo boli mnie to, że wszystko zniknie przez wakacje i że nie będzie już powrotu do tego jednego miesiąca, kiedy byłam tak niewyobrażalnie i niespodziewanie szczęśliwa. Jedyne, czego żałuję to to, że nie ma dla nas szans jako pary. Nie ma na to szans, wszystko rozważone, przemyślane i zdecydowane. To boli.

enhanced-buzz-1214-1403795211-30

A tymczasem zaczęły się wakacje. Sesja skończona, 2 terminy wrześniowe, dużo czasu do przygotowania się.

Smutnieję. Bajka ostatniego miesiąca się skończyła, różowa bańka pękła. Czas przywyknąć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s