W kilku punktach o studiach

Rok akademicki się rozpędził, a ja odkryłam nową rozrywkę – obserwowanie pierwszego roku oraz konfrontowanie tych obserwacji z tym, co słyszę i co pamiętam ze swojego pierwszego roku. Bo studia – wow wow!

 

1. Złudzeń cała masa. W liceum nauczyciele powtarzali, że na studiach jest inaczej, że do prowadzących mówi się “panie/pani profesorze/profesor”, że skończy się noszenie piórnika i sterty zeszytów, że kserówki i latające kartki ze skoroszytu. No więc nie. Studia to ulepszone towarzysko liceum z większą ilością możliwości zaliczenia roku, semestru czy pojedynczych nieobecności. Studia to mówienie do prowadzącego “proszę Pana/Pani”. Co do piórników i latających kartek nie koniecznie muszę się zgodzić, bo nie ma nic lepszego niż notatki w jednym miejscu (to samo tyczy się długopisów). Na kserówki polecam wyznaczyć specjalny budżet.

10354167_648368365257423_5136704130097192567_n

 

2. Studia są bezpłatne. Bezpłatnie możecie odebrać kalendarz uniwersytecki w kanciapie samorządu albo opierdol w sekretariacie. Pamiętajcie, że za zmarnowane żetony zapłacicie. Za niedobór punktów przy rozliczeniu zapłacicie. Jeśli jesteście ambitniejsi niż przewiduje uczelnia – zapłacicie za nadwyżkę punktów. Nie wiem jak inne uczelnie, ale UW preferuje opłatę “1 punkt – 100 zł”. Smocze monety uciekają z portfela, a wy na koniec miesiąca jecie chleb smarowany nożem. Pomijam już opłaty za warunek, bo tego można uniknąć PO PROSTU SIĘ UCZĄC. Ale nawet za głupią legitymację trzeba zapłacić. Później zostaje już tylko piśiąt groszy…

2551_bf1d_480

3. Jesteśmy już dorosłymi, poważnymi ludźmi. Nic bardziej mylnego. Dopiero wyszliście z liceum (w tym momencie pomijam przypadki “wiecznego studenta” oraz “studenta, który już ma za sobą doświadczenie z uczelnią”) i nie, nie jesteście dorośli. Najzabawniejsze osoby w tym punkcie to te, które porzucają 1 października trampki i wskakują w szpilki/ koszulkę z kolorowym nadrukiem na stonowany sweter w romby, bo myślą, że tak trzeba, bo to uniwersytet. Nope. To po prostu śmiesznie wygląda, kiedy sala jest pełna takich “ważniaków”, a zajęcia prowadzi doktor, człowiek oświecony, w różowych rurkach i koszulce z napisem “Sex, drugs and rock’n’roll”.

7701_700b_480 

4. Party all the time. Jeden z wykładowców powiedział nam kiedyś, że trochę nam współczuje, bo siedzimy całe dni na uczelni, jak wracamy do siebie to się uczymy albo po prostu śpimy albo od razu lecimy do pracy albo na wyzysk zwany stażem. Za jego czasu uczyło się tylko w czasie sesji, a reszta roku była spokojna, ludzie się bawili, nie pili szybko piwa tylko dlatego, że na jutro jest zadane 400 stron do przeczytania i przeanalizowania. Więc nie, nie będziecie wiecznie imprezować. To znaczy – da się. Kosztem warunku (bo nie będzie czasu na naukę) i kosztem zdrowia (nikomu jeszcze na dobre nie wyszło picie 3 dni pod rząd, serio).

tumblr_n8hcko8OnV1rb1oibo1_500

5. A po studiach.. nie znajdziecie od razu pracy, a przynajmniej nie w zawodzie, do którego tak pilnie się przygotowywaliście 3 lub 5 lat. Będziecie za to mieli kredyt studencki (a przynajmniej duża część absolwentów), w pewnym stopniu zniszczoną wątrobę (jeśli nie przez rzekę alkoholu to przez kiepskie odżywianie się – na zmianę nawyków żywieniowych polecam akcję #cojestudent autorstwa Jaskiera) oraz…

tumblr_n8b3e7dM5m1t1prrio1_500

6. CAŁĄ MASĘ ZAWALISTYCH WSPOMNIEŃ – pod warunkiem, że nie zahibernujecie się w mieszkaniu i nie będziecie choć trochę nastawieni na poznawanie innych. Jestem na drugim roku, pierwszy bywał różny, ale wyszłam z niego z jakimś tam doświadczeniem, z nowymi znajomymi, z nowymi nawykami, z nowym spojrzeniem na świat, z osobą, którą kocham (nie to, żebym się nie chwaliła w każdym poście, po prostu jestem dumna ze swojego chłopaka i poniekąd z siebie, że dajemy razem radę), z kaktusem Mańkiem, który zmarł śmiercią tragiczną spadając z 3 piętra akademika, z dinozaurem z przypinkami, ze spotkaniami z Greenpeacem (nawet jeśli były nudne, nieproduktywne, a ja po prostu siedziałam – nigdy nie poznalibyśmy się z Patrykiem), z uczelnianą bluzą (która kosztowała mnie majątek, ale jest mega ciepła) i z tymi wszystkimi rzeczami, osobami i wydarzeniami, które są gdzieś tam, przede mną.

036fbf4a-02f4-4dcd-8a25-b66b1fcb0778_gif

Idę jeść. W menu biedaczełe dziś na kolację przewidziana jest herbata z cukrem i jogurt. Może nawet coś trochę schudnę…😀

2 uwagi do wpisu “W kilku punktach o studiach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s