Kiwi belzebuba

Kojarzycie taką scenerię jak wieczór? Ciemno na zewnątrz, siedzę sama, z komputera wydobywa się głos Karolaka, obok dymi się herbata. Podnoszę wzrok, a tu nagle jak ryjówka z pokrzyw – patrzy na mnie kot-wypłosz, którego widuję codziennie pod naszym mieszkaniem. Poziom przerażenia – wysoki.

Ten kot to pomiot szatana. Patrzył się na mnie i na komputer przez równą minutę. Następnie próbował przejść przez szybę, a po nieudanej próbie zabicia mnie wzrokiem poszedł. Znalazłam go pod drzwiami mieszkania.

Chyba się mocno kumplował z poprzednimi lokatorami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s