No bo Cyndi Lauper…

Po tym jak zatrułam się w łazience czadem, za każdym razem kiedy ide pod prysznic, a Patryka nie ma w domu mam mu pisać:

-przed prysznicem, że idę pod prysznic

-po prysznicu, że jestem żywa

Napisałam, że ide pod prysznic. Takie tam, nowa odżywka, żel do twarzy, no różności. Pech chciał, że z prysznicowego radia leciały same na prawdę dobre kawałki. Phi, hiciory wszechczasów. No i ja, jak to ja, zaczęłam odpierdalać wielką piosenkarkę. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że coś się świeci na pralce. Telefon. Na ekranie Patryk. Na pasku narzędzi – nieodebrane połączenia. Wycieram rękę, odbieram i w tym momencie usłyszałam:

-Żyjesz? Co ty odpieradalasz? Ja tu się martwię, a ty co?

-Śpiewałam.

Cała ja.

 

Jedna uwaga do wpisu “No bo Cyndi Lauper…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s