Subiektywnie po raz enty

Coś w nas pękło. Zaliczyliśmy ostatnio gigantyczną kłótnię. Oboje powiedzieliśmy sporo. Niby doszliśmy do jakiegoś „złotego środka”, ale to nie działa. Ja się wycofałam, gryzę się wiecznie w język, zaczynam udawać kogoś kim nie jestem, jakąś słodką marionetkę. On też nie jest taki sam.

No i w grę wchodzi też temat łóżka. Mam fobię, irracjonalną, bo przecież biorę hiper regularnie tabletki. Ale tak, dalej mam z tyłu głowy to, że mogę znów zajść i że wszystko zacznie się od nowa. Zniszczyło mnie to szarpanie się, które miało miejsce przed zabiegiem. Te tygodnie, które spędzałam na zmianę w łóżku i z głową w kiblu.

Czy to już obsesja? I czy ta obsesja zniszczy wszystko?

Męczy mnie to, co czuję i to, że nie mam z kim o tym porozmawiać. Że z nim nie mogę o tym porozmawiać.

Mieszkanie w Kobyłce się wydłuży, przynajmniej o miesiąc. Musimy oddać dług i popłacić kary. Zapytał się czy nie będę miała nic na przeciwko, żebyśmy tu zostali jeszcze chwilę, a ja się zgodziłam, bo wiem, że musimy wyjść na prosta z pieniędzmi. Ale męczy mnie mieszkanie tu. Dojazdy to jedno – nie czuję się swobodnie. Kiedy nie ma go w domu staram się jak najmniej wychodzić poza pokój.

Zmieniłam się od tamtego czasu. Wszystko jeszcze szybciej wyprowadza mnie z równowagi, jeszcze szybciej wchodzi na głowę, jeszcze bardziej wykańcza. Mam ochotę zniknąć, zaszyć się, wejść w jakiś dziwny stan egzystencji, w którym nic nie będzie się działo.

No, ale przynajmniej świeci słońce.

3 uwagi do wpisu “Subiektywnie po raz enty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s