Still falling for you

Obejrzałam (już jakiś czas temu) najnowszą część Bridget Jones – moja kochana spinsterka z wałeczkiem. Nieokrzesana Jones 10 lat później.

Czy mogę zacząć od tego, że filmy o Bridget dają mi to samo szczęście jak Nigdy w życiu ze Stenką – ten rodzaj nadziei i optymizmu? Tak więc czekałam na ten kop szczęścia bardzo niecierpliwie. Jest! Odpalam, wyciągam chrupki i wino i oddaję się w pełni Bridget i jej popapranemu życiu.

Nie będę się rozwodzić nad fabułą – jak zawsze była tak samo szalona jak przewidywalna (bo przecież było wiadomo, że Pan Darcy i Bridget to end game tej historii). Nie będę też oddawać się krytyce Renee Zellweger – że niby nie przypomina już siebie i te wszystkie pierdoły. Nie będę też opowiadać o tym, że Colin Firth z siwizną jest jeszcze bardziej smexy niż Colin Firth bez siwizny ani o tym jak bardzo podobało mi się to zanurzenie Bridget w kulturze popularnej XXI wieku (KOCHAM).

Bridget Jones 3 to dla mnie przede wszystkim zakończenie. Kończy ze wszystkim, czego pragnęła. Ma przyjaciół, Pana Darcy, dziecko i piękne, pełne życie.

A ten, kto dał na koniec tego filmu Still falling for you Ellie Goulding jest geniuszem i jednocześnie zasługuje na karę chłosty szczeniaczkiem. Płakałam jak bóbr.

Mam nadzieję, że kiedyś ja też będę taką Bridget Jones. Że moja historia to nie tylko to, co teraz, ale przede wszystkim to, co dopiero będzie🙂

bridget-jones-wedding-3.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s