Sceny z życia

Stoję w Stokrotce na dziale z mięsem. Chcę kupić sopockiej, 20 deko, nic wielkiego. Pochyliłam się, żeby zobaczyć w jakim stanie jest ta wędlina i w tym momencie ktoś mnie popycha. Odwracam się i zaczynam przepraszać faceta, który przeprasza mnie przepraszającą jego.

Przypatruje mi się i uśmiecha. Stoi koło mnie i ładnie pachnie. I wygląda też – niczego sobie. Pyta się mnie czy 20 deko starczy (pewnie tak). Tylko dla pani? (nie) No to chyba nie starczy (dobrze, że mam sklep blisko). Ja też blisko mieszkam (dziękuję, to wszystko). Ja chyba też kupię sopockiej, dla siebie (miłego wieczoru).

Stał przede mną w kolejce i nie miał tej wędliny. Patrzył się na mnie co chwilę. Przed wyjściem odwrócił się i puścił oczko.

Matko. To już kolejny raz, kiedy jakiś facet próbuje mnie poderwać w Stokrotce. Czy ja wyglądam tak seksownie w rozciągniętej bluzie na tle sopockiej i piersi z kurczaka?

Reklamy

Apparently, lato

Eh, lato. Nie ma piękniejszej i bardziej leniwej pory roku niż lato. Pełne słońca i truskawek lato. Lato, lato, lato… Zawsze w lato młodnieję, jakbym była już nie wiadomo jak stara 😉

Tylko dziś mnie zabolało, tak trochę, gdzieś tam głęboko, kiedy P. odróżnił mnie i jego rodzinę jako dwa osobne byty. Niby nic, bo żebra po wczorajszym fitnessie bolą mnie bardziej, ale skaza została. Wśród ciepłych podmuchów letniego wiatru zrozumiałam, że głupotą była wiara, że skoro ja traktuję jego jak rodzinę to on robi to samo w moją stronę.

A jutro pójdę się zapisać do miejscowej biblioteki może. Lubię swoje książki w Legimi, ale jeszcze bardziej lubię przewracać od niechcenia kartki, leżąc na kocu i zajadając się czereśniami.

Pogoda ma nas w poważaniu

Zaplanowaliśmy sobie z Patrykiem weekendowy wyjazd do Gdańska, 17 i 18 czerwca. No i sprawdzam dziś pogodę na weekend, a tu DUPA! Wiatr i deszcz.

Oj, będziemy bardzo pijani. Skoro nie będę mogła się opalać…

pogoda

Bullet Ina

Sesja się zaczęła -podobno, bo ja jakoś już jej nie czuję. Dziś był test z serbskiego, jutro mamy egzamin z chorwackiego, w przyszłym tygodniu wszystko ściśnięte w 3 intensywne dni.

W przyszły weekend jedziemy nad morze. Później idziemy na Wianki. W międzyczasie zmierzę się z kilkunastoma pracami zaliczeniowymi, które muszę oddać do końca sierpnia.

Pochłonął mnie bullet journaling. Naklejki, kolorowe długopisy, ozdobne taśmy i rozpisywanie,,,wszystkiego. Brzmi z deka śmiesznie, ale pomaga mi na głowę.

tumblr_or8eha09dw1uxndvbo1_1280.jpg

No i co jeszcze? Cieszę się ładną pogodą, jem truskawki, popijam kefirem i biegam na siłkę. I szukam jakiegoś tematu, o którym mogłabym Wam coś napisać, bo trochę męczą mnie te w większości puste wpisy 😦

I need a hero

Wchodzę na Facebooka i na samej górze błyszczy pytanie „kto zmieniał kierunek na UW? potrzebuję informacji” i jedyne, co jestem w stanie odpowiedzieć to „I feel you, bro…”

Bo czy mając 19 lat zastanawialiśmy się czy te studia, na które właśnie zostaliśmy przyjęci, mają jakąś przyszłość? Czy dadzą nam spokojny, niczym niezaburzony sen? Cóż – nie. Byliśmy zbyt przejęci faktem, że nie musimy się już nigdy więcej pytać nauczyciela czy możemy iść siku.

Rozmawiam z tą osobą od zmiany kierunku i mam takie wrażenie jakbym rozmawiała sama ze sobą. Że ten Instytut to żeżuncja. Że ta magisterka to rak. Że mamy napisać z jednego przedmiotu 10 prac zaliczeniowych (true story) dla prowadzącego, który nawet nie zapozna się z treścią tej makulatury.

Ona chce iść na Artes Liberales. Że myśli o tym od początku roku i że to chyba to, że nie chce marnować życia na takie dramaty jak nasz Instytut.

A ja stwierdziłam, że zostanę agentem celnym. Roczny kurs z egzaminem. Bo kurwicy dostaję w tym Instytucie. No żesz jego mać! Zero motywacji, żeby te studia kończyć. Codziennie żałuję, że się zdecydowałam na magisterkę, bo mamy prawie czerwiec, a ja ani pierwszych rozdziałów pracy, zero przygotowania do egzaminów, mam ochotę wszystko zaliczyć na 3 i mieć wyjebane.

Nawet Dubrownika mi się odechciało, bo mam coraz większe wrażenie, że nie podołam językowo i wrócę po tych 2 tygodniach w takim stanie, że będę do siebie dochodzić następny miesiąc…

Somebody pomocy.